Być blisko …. a jak daleko ….
Byłem dzisiaj świadkiem zabawno-nietypowej sytuacji, która miała miejsce w kancelarii parafialnej (w której byłem załatwiać sprawy dotyczące mojej rodziny) w mojej miejscowej przykościelnej plebanii.
Przyjmowała tam siostra zakonna, i jak to w kancelarii się zdarza - zadzwonił telefon - jakaś kobieta zadzwoniła z pytaniem:
“Czy w w/w parafii przyjmuje/jest na etacie jakiś ….. PSYCHOLOG ?.”
P.S. Gdy lekko skołowana siostra zakonna zadała to pytanie księdzu, który przyjmował w pokoju obok, kapłan odparł:
” Niech siostra powie tej pani żeby przyszła w niedzielę na mszę”.
Ciekawe czy w/w pani przyjdzie na msze wedle podpowiedzi i czy znajdzie gdzieś ”psychologa” pośród wszytskich osób zgromadzonych w świątyni ?.
